Przepraszam, którędy do świata?

Zaczęliśmy jeździć palcem po mapie i okazuje się, że wcale nie jest to takie łatwe. Inaczej, mizianie palcem po kolorowym arkuszu papieru jest banalnie proste! Ale realne zaplanowanie trasy wymaga więcej niż kilka chwil. Przez komunistyczne Chiny samodzielnie nie przejedziesz, w Afganistanie czyha niebezpieczeństwo, legalny transport przez cieśninę Beringa nie istnieje… Którędy zatem jechać, żeby jak najwięcej czasu spędzić na lądzie?

Punktów do zobaczenia zaznaczyliśmy na mapie jakiś milion. Tyle, bo zaczęliśmy zanim w ogóle powstał plan motocyklowej podróży dookoła świata. W końcu połączyliśmy te kropki i wyszedł jeden wielki zyg-zag. Jak spod rączek dziecka trzymającego swoją pierwszą kredkę. Ale zarys naszej drogi już powstał i możesz go zobaczyć pod tym linkiem.

Na pewno nie będziemy trzymać się sztywno naszej trasy. Niech świat zadecyduje gdzie nas zaprosić. Czy to będzie czas spędzony z lokalnymi mieszkańcami. Być może spotkamy się z Tobą przebywającym gdzieś w nikomu nieznanej wiosce na nieznanym (?!) kontynencie. Albo do swojej willi zaprosi nas sławna postać – obrzydliwie bogata, lecz jeszcze bardziej skromna, czego doświadczyliśmy na motocyklowej objazdówce po Bałkanach. Lub też dołączymy do braci motocyklowej i z nimi przejedziemy jakiś kawałek świata. Możliwości jest mnóstwo. Jesteśmy elastyczni, otwarci i ciekawi świata!

Co za tym idzie, nie chcemy również trzymać się sztywno ram czasowych. Być może będziemy podróżować rok, może dwa lata, a może życie. Albo pewne miejsce nas tak zachwyci, że postanowimy zatrzymać się na dłużej i nazwać je domem…

Droga do domu

Udostępnij: