Mamy ją! Przedstawiamy Wam zarys „trasy powrotnej do domu” jaką chcemy przebyć w czasie naszej motocyklowej podróży dookoła świata. Oczywiście to jest tylko pomysł. Plan, którego nie będziemy się sztywno trzymać, ale zostawimy przestrzeń na niespodziewane zdarzenia, bo te prawdopodobnie będziemy najdłużej pamiętać. Przecież najlepsze przygody zdarzają się, kiedy są nieplanowane i niespodziewane, nieprawdaż? 😉

Jeśli jesteś gdzieś na naszej trasie (odbicie 1000 km to też jest nasza trasa!), daj znać, a bardzo chętnie się spotkamy!

Dlaczego jedziemy na zachód? Bo lubimy na przekór wiatrom. 😉 A tak na poważnie, rzeczywiście logiczniej wydawałoby się jechać na wschód do Azji bez przymusu wysyłania motocykli za ocean na samym początku. Ale…

 

Wizy

Po pierwsze unikniemy na początek sporego zamieszania związanego z wizami jakie jest w przypadku podróży po Azji. Po Stanach będziemy podróżować na jednej wizie, którą już otrzymaliśmy. Co więcej, teraz wiza do USA w ogóle nie jest Polakom potrzebna. Kanada ani Ameryka Południowa również jej nie wymagają. Zatem dopiero za jakiś czas, kiedy już wszystkie inne sprawy przepracujemy, będziemy sobie zaprzątać głowę dokumentacją. Najpierw ogarniemy coś typu rutyna podróżowania, tempo, kompromisy między nami, weryfikacja oczekiwań, kondycja i wiele innych.

Kultura

Kolejnym powodem wyboru takiego kierunku są różnice kulturowe. Zaczynając od Zachodu, prawdopodobnie nie doświadczymy aż takiego szoku i płynniej będziemy przejeżdżać do następnych miejsc coraz bardziej odbiegających od znanej nam kultury.

Język

Bariera językowa nie dotyczy nas w USA, w Ameryce Południowej i w Australii. Mając inne troski na głowie na początku podróży, nie będziemy dodatkowo obciążeni nieznajomością języka. Oczywiście mamy świadomość, że im dalej, tym język porozumiewania się może być coraz bardziej migowy. 😉

Czas

Dzięki temu, że pojedziemy na zachód, przekraczanie stref czasowych będzie nam dodawać kolejne godziny. Wydłużymy dobę! … do czasu. 😉

Koszty

Stany są bardzo drogim krajem. Jeśli nauczymy się żyć minimalistycznie nie przekraczając limitu budżetowego, to w Azji tym bardziej na spokojnie sobie z tym poradzimy.

Carnet de passages

I na koniec kwestia Carnetu de passage. Powinnam wspomnieć o nim na początku, bo to on był pierwotną przyczyną naszego wyboru kierunku podróży. Dokument dla Polaków ma ważność rok, który nie mieści się w ramach czasowych naszej podróży, a nie jest wymagany w Ameryce Północnej i Południowej. Stąd planowaliśmy opóźnienie jego wyrobienia tam, gdzie będzie potrzebny. Dopiero potem dowiedzieliśmy się, że Carnet de passage możemy wyrobić również u Czechów, którzy nie mają problemu z przedłużaniem ważności dokumentu. Chcieliśmy być sprytni, a okazało się, że jest jeszcze prostsze rozwiązanie. 😉

 

Ale tak między nami, to wszyscy wiemy, że powyższe argumenty i tak można by odbić stwierdzając, że lepiej zacząć od Azji, która jest łatwa i tania w podróżowaniu… 😉

Udostępnij:

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.