I po co te wszystkie kabelki?

Czasami się zastanawiam, gdzie te wszystkie kable upchać. 😉 Sporo tego, a fanem nadmiernej ilości elektryki nie jestem (nie wspominając już o elektronice…) Ale cóż, każdy sensor, przełącznik, światło, komputer itd itd itd potrzebuje swojego zestawu łączącego. Przewody powciskane są w niewielkie szczeliny, pozgniatane przez inne komponenty motocykla. Nie wiem czym kierowali się też projektanci KTM podejmując decyzję o pozostawieniu sporej ilości kabelków bez dodatkowego zabezpieczenia. Wagą? Oszczędnościami? Okablowanie w 690 Enduro wymaga odrobiny więcej miłości i uwagi. Nie wiem czy w motocyklach konkurencji jest podobnie. Możliwe, ale nie sprawdzałem. 🤔

Drgania w jednocylindrowym Enduro, jeżdżącym w terenie na oponie kostkowej są, przyznajmy, spore. Motocykl jest wąski, przewody bez dodatkowej otuliny ocierają się o siebie, o elementy motocykla. Nie mówiąc już o wszędobylskim pyle, który wdziera się w zakamarki. Czas zrobi swoje, w końcu moto nie odpali, pokażą się błędy. Elektryka w każdym motocyklu, niezależnie od producenta, według mnie powinna być dobrze zabezpieczona. KTM nie jest wyjątkiem. 

Taśma użyta przeze mnie do zabezpieczenia to Tesa 51026. Jest odporna na ścieranie i temperatury od -40℃ do 150℃. Bez problemu może zostać użyta w miejscach, gdzie kolektor wydechowy czy silnik są w niewielkiej odległości z przewodem. Aby dostać się do każdego kabla, który chcę dodatkowo zabezpieczyć, potrzebne jest trochę czasu. Zgrzewka piwa i kilogram M&M-sów to mało przy takich pracach, gdyż przewody porozciągane są po całej długości motocykla. Przeczesując maszynę, dobrze jest mieć pod ręką „serwisówkę” otwartą na stronie z diagramem elektrycznym, bo przyglądając się kablom, ich kolorom i porównując z wykresem, można poznać miejsca położenia poszczególnych przekaźników, sensorów czy podłączeń. Dobrze jest to zrobić nim się jeszcze wyjedzie, nawet jeżeli nie chce się dodatkowo izolować wiązki. Poznanie układu elektrycznego może ułatwić identyfikację przyszłej awarii.

Przez niektórych użytkowników wiązka elektryczna jest modyfikowana jeszcze bardziej – pozbywają się niepotrzebnych według nich kabli lub wymieniają sukcesywnie na “trwalsze”. Nie dla mnie takie modyfikacje. Nie czuję się, aż takim “specem”, aby wciskać moje niedoświadczone palce w takie zmiany. Tutaj podejmę “ryzyko” i w świat udam się z tym co zostało dostarczone od producenta. 🙂 Ponadto, o przepalonym okablowaniu w 690 Enduro nie słyszałem, zatem ta modyfikacja wydaje się być też przesadzona. Do tego nawet gdybym chciał, to nagminny brak czasu nie pozwala mi zatopić się w temat.

Spora część złączek zastosowanych w KTM 690 Enduro R jest bez uszczelnień. Wilgoć bez oporu osiądzie na łącznikach, powodując korodowanie styków. To znów może doprowadzić do zwiększenia temperatury, problemów z przepływem prądu i ostatecznie awarii. Przy okazji prac z wiązką, każdą złączkę starałem się wyczyścić środkiem do konserwacji styków. Tam gdzie KTM nie zastosował uszczelnień naniosłem niewielką ilość smaru dielektrycznego. Pomaga on zabezpieczyć styki przed korozją. Jako, że jest smarem izolującym, dobrze upewnić się, że połączenie między stykami jest dość ciasne i przepływ prądu nie zostanie zachwiany oraz złączka nie wyślizgnie się przez wibracje.

Oprócz dołożenia kilku rzeczy jak światła LED, włącznik świateł czy chłodnicy oraz podgrzewane manetki, które wymagają ode mnie ingerencji w okablowanie, planuję jeszcze jedną ważną według mnie modyfikację – regulator napięcia. Informacje postaram się wrzucić jak tylko ukończę prace przy jednym z motocykli – pod warunkiem, że się uda. 😀

Udostępnij:

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.